piątek, 10 lutego 2012

Tak jak lubię

Grzeję się w domu, raczę gorącymi napojami i leniwymi, niespiesznymi śniadaniami. Zaległości piętrzą się, nie mam siły, żeby się za nie zabrać. To już czwarty dzień, kiedy nie poszłam do szkoły. Mama nalega, żebym posiedziała jeszcze trochę.


Kieruję kroki do ciepłej kuchni, stawiam czajnik na gazie i przygotowuję sobie śniadanie. Kromka razowego pieczywa. Twaróg. Jajko na miękko. Bukiecik warzyw. Kawa z mlekiem.

Ostało się jeszcze kawałek tego przepysznego chleba. Kształt ma niecodzienny, bo trójkątny. I smakuje naprawdę rewelacyjnie. Szkoda tylko, że bochenek kosztuje prawie sześć złotych. Przeczytałam na Wikipedii: "W przeszłości czarny chleb był podstawową postacią pieczywa, podczas gdy chleb jasny był traktowany jako luksus".


Wczoraj siostra zjadła ostatni kawałek orzechowej babki. Pojemnik na ciasto stoi pusty. Trzeba to zmienić.

4 komentarze:

  1. Nietypowy kształt, ale jaki pyszny smak! :)

    OdpowiedzUsuń
  2. trójkątny chlebuś! nie no! muszę go koniecznie kiedyś spróbować! :)

    OdpowiedzUsuń
  3. uwielbiam takie spokojne, leniwe śniadania.

    OdpowiedzUsuń