Korzystając z ślicznej, słonecznej pogody, niedzielę spędziłam z mamą na działce. Grzecznie wyrywałam chwasty, zrywałam poziomki, jabłka oraz ostatnie wiśnie. Udało się również w tym roku wyhodować cukinie i kabaczki. Są dorodne i naprawdę smaczne.

W ramach obiadu mieliśmy je ugrillować i zjeść z twarożkiem. Okazało się jednak, że nie ma tacek do grillowania, poza tym, komu się chciało bawić z ogniem przy tak ekstremalnie wysokich temperaturach? ;)
Koniec końców zjadłam ją na surowo. Posmarowałam gęstym jogurtem naturalnym, posypałam ziołami prowansalskimi i odrobiną soli.
Teraz zastanawiam się, co zrobić z pozostałymi kilkoma cukiniami? Nadziać, wrzucić do zapiekanki, czy może zrobić z nich placuszki? Co polecacie? ;>